godlo

szyszka

Erasmus + czyli Witaj Francjo!

 

20 kwietnia - środa


Kolejny dzień w kraju żab i ślimaków. Francuzi mają nas za niesamowicie zdolnych. Wczoraj wystarczyło powiedzieć bonjour, merci lub au revoir, by wywołać uśmiech na twarzach licznie zgromadzonych na stołówce gospodarzy. Dziś rano po zwykłym „bonjour, ca va”, padła odpowiedź podobna ze strony obsługi na stołówce, a potem… potem znowu ktoś potrząsał cynową misą, a ja stałem bezradnie z tacą w rękach i miną Zawiszy Czarnego, który zobaczył ferrari parkujące pod główną bramą jego zamku. Pewnie uważają, że ich język jest bardzo prosty. Niech w takim razie spróbują polskiego, przecież u nas nawet dwuletnie dzieci mówią tym językiem, więc musi być łatwy.
Dziś poszliśmy zwiedzać szkołę, wspaniałe miejsce. Na pewno spodoba wam się samo wejście do szkoły, dyżuruje przy nim pracownik, ale nie pyta o obuwie na zmianę, tylko łapie każdego, kto się spóźni na lekcje. W szkole jest około 300 uczniów, sale szkolne są podzielone na laboratoryjne i wykładowe. W sali biologicznej znaleźliśmy szkielet, podobno  to nauczyciel, który cierpliwie czekał na uczniów. Najbardziej zaimponował nam pokój nauczycielski, mają tam fantastyczny ekspres do kawy ze spieniaczem mleka. Nie chciałbym być źle zrozumiany, wcale się nie przymawiam.
Po południu pojechaliśmy na pokaz cięcia piłami. Wjechaliśmy do lasu, uczniowie tutejszej szkoły rozpakowali cały sprzęt i jazda do cięcia. Szkoda, że tego nie widzieliście. Złamali tyle polskich przepisów BHP, że gdyby ktoś chciał je zaznaczyć w książce, łatwiej by było wyrwać kartkę z odzieżą ochronną, a całą resztę przedstawić jako jedno wielkie łamanie przepisów. U nich na kontrolę na pewno przychodzi dwóch inspektorów, jeden sprawdza, a drugi co chwilę reanimuje tego pierwszego. Siedem osób cięło na małej powierzchni, dwie osoby do jednego drzew, jeden przeżyna, drugi okrzesuje, powinien być jeszcze trzeci z apteczką pierwszej pomocy. Zawieszonych drzew się nie ściąga, tylko odcina po kawałeczku, albo ścina drzewo, na którym to pierwsze zostało zawieszone. Nasi uczniowie również mogli spróbować cięcia, jednemu uczniowi udało się nie zawiesić drzewa. Do cięcia wystartował również Bartek Kalita, jak mu poszło -sami zapytajcie, ale lepiej z dużej odległości – pamiętajcie, że ja ostrzegałem.
Chciałem być uprzejmy i upolować ślimaka dla naszych gospodarzy. Wypatrzyłem jednego w krzaczkach, ale wydało mi się to trochę nie fair, dałem my fory, wrócę za trzy dni i pójdę po jego tropach.

prosto z Francji, Pibidium

 


wstecz