godlo

szyszka

Erasmus + czyli Witaj Francjo!

 

25 kwietnia - poniedziałek


Pielęgnacje to sól pracy leśnika, właściwe wykonany zabieg daje szanse na uzyskanie w przyszłości cennego drzewostanu. Dziś uczniowie naszej szkoły udali się do lasów prywatnych by uczyć się zasad i wykonywania pielęgnacji w drzewostanach dębowych. Na miejscu czekała na nas spora niespodzianka, pielęgnacje z zakresu znanego nam tylko z podręcznika. W Polsce nie wykonuje się podkrzesywania, a właśnie to uczniowie za chwilę mieli robić. Do każdemu francuskiemu uczniowi zostało przydzielonych po dwóch uczniów, zgodnie z zasadą „nieszczęścia chodzą parami”. Pani Ola nasz dzielny tłumacz poinformowała nas że uczniowie dostaną piłki ręczne. Gdy nasi wychowawcy się o tym dowiedzieli, czym prędzej wykreślili na drodze linie, wyznaczyli miejsca na bramki i poprosili do siebie kapitanów drużyn. Mówili coś o zasadach gry w piłkę ręczną i dziwili się po co kilka piłek, przecież do gry wystarczy jedna. Dostaliśmy oczywiście piłki do cięcia drzew, ręczne oczywiście i na wysięgniku teleskopowym. Piłki te różnią się od naszych „lisich ogonów”, ale o tym napiszą uczniowie w swoich sprawozdaniach, nie mogę przecież zabierać im tej przyjemności. Kilka godzin pracy, troszkę uwag ze strony uczniów francuskich i praca została wykonana. Wykonana w większości przez naszych uczniów, co zapewne ucieszyło francuskich kolegów. Nikt jednak nie ma im tego za złe, przez cały czas byli tuż obok, gotowi pomóc, czy wskazać błędy. Należą im się podziękowania.
Podczas oczekiwań na transport, jeden z naszych opiekunów prowadził żywą dyskusję z uczniami francuskim o różnicach w zasadach pielęgnacji drzewostanów. Nauczyciel wykazał się wielką wirtuozerią adaptując język migowy na potrzeby chwili, z boku wyglądało to na próby dyrygowania trzema orkiestrami na raz, przy czym każda z orkiestr wykonywała swój utwór. Bariery językowe zostały oczywiście przełamane i udało się dojść do porozumienia.
Po południu, po wspaniałym obiedzie, któremu tradycyjnie nie towarzyszyło wino pojechaliśmy w odwiedziny do szkoły „Le Barres” która mieści się na terenie arboretum. Arboretum to część edukacji przyrodniczo leśnej, która w naszym kraju również ma duże znaczenie. Duże różnice w klimacie powodują że w arboretum można spotkać gatunki, które w naszym kraju albo w ogóle nie są spotykane, albo przyjmują formy karłowe. Tym razem uczniom bardzo przydała się znajomość łaciny, i to nie tej po której można dostać punkty karne, ale tej fachowej z zakresu dendrologii. Jednak nauczyciele wymagający łacin od uczniów mieli rację. Jednak wizyta ta nie polegała na pokazaniu gatunków które posiadają w kolekcji, pokazano nam w jaki sposób można przeprowadzić zajęcia angażując w to wszystkie dostępne zmysły. W podziękowaniu za wspaniałe zajęcia uprzątnęliśmy trawniki z zalegających szyszek (szczególnie tych gatunków których trudno u nas spotkać). Bardzo chcieliśmy przywieźć jakieś drzewko, jednak jedyna opcja która wchodziła w grę to bagaż podręczny, i wystawienie części rośliny za okno. Niestety wymagało by to zgody kapitana na przelot na niższym pułapie niż zwykle i dokonaniu pewnych modyfikacji w konstrukcji samolotu, tak by można było otworzyć okno. Wyobrażacie sobie przelot pasażerskiego samolotu na pułapie 2 kilometrów z prędkością 800km/h, i Sebastiana trzymającego z całych sił Jodłę hiszpańską, zaparty nogami o krawędź okienka? Spróbujcie, naprawdę warto.
prosto z Francji wasz korespondent Conduire

 


wstecz