godlo

szyszka

ERASMUS + CZYLI WITAJ FRANCJO!

 

11 listopada 2016 - piątek

11 listopada to dla Polaków ważny dzień, to Narodowe Święto Niepodległości, dzień, w którym świętujemy odzyskaną wreszcie wolność. Dla Francuzów to wspomnienie I wojny światowej, która dotknęła ich kraj znacznie mocniej niż II wojna światowa. We Francji 11 listopada to święto rozejmu, bo nie jest to data zakończenia wojny, tylko podpisania rozejmu. Ponieważ byliśmy gośćmi szkoły, zostaliśmy zaproszeni przez władze miasta do udziału w obchodach tego święta. Uroczystości rozpoczęły się na placu przed budynkiem merostwa, gdzie zostaliśmy powitani i zaproszeni do udziału w pochodu. Potraktowano nas jako ważnych gości i ulokowano w czole pochodu. Przemaszerowaliśmy wraz z mieszkańcami na cmentarz pod pomnik ofiar I wojny światowej, tam rozpoczęła się część oficjalna. Odczytano listy żołnierzy, w których opisywali okropieństwa wojny, potem głos zabrał mer Bellegarde, który w swoim przemówieniu przekazał wszystkim mieszkańcom, że dzień ten dla Polaków ma równie wielkie znaczenie, wyjaśniając dlaczego. Był to szczególnie miły gest. Po złożeniu kwiatów i uczczeniu ofiar minutą ciszy zaproszono nas do merostwa na lampkę wina do „sali przyjaźni” - to symboliczny gest upamiętniający ofiary wojny, ale także i radość życia.
Po południu pojechaliśmy do Orleanu, poznać historię najlepiej nam chyba znanej Francuzki – Joanny D’arc. Po drodze wstąpiliśmy do jednego z najstarszych klasztorów we Francji w Saint-Benoit, miejsce bardzo ciche i spokojne, bez tłumu turystów. W Orleanie okazało się, że „Joaśka” spędziła w tym mieście raptem kilkanaście dni. Kobieta ta przerwała oblężenie Orleanu, wygrała bitwę z Anglikami i tym sposobem zasłużyła sobie na dzisiejszą pamięć Orleanu.
Nad miastem góruje ogromna katedra Najświętszej Marii Panny, której najstarsza część pochodzi z XIII w. Katedra jest dosłownie ogromna, olbrzymia przestrzeń wewnątrz budynku powoduje, że każdy z nas czuł się maleńki i niewiele znaczący. Jak udało się wybudować coś takiego bez komputerów, bez urządzeń pomiarowych?
Po wizycie w katedrze ruszyliśmy poznać portową przeszłość miasta. Orlean leży nad Loarą, rzeką, po której kursowały statki kupieckie, można to zobaczyć w starej części miasta leżącej nad brzegami rzeki.
Na koniec dyrektor Polanowski sprawił nam niemałą niespodziankę, zaprosił nas na karuzelę, nie taką zwykłą, ale taką bajkową, z mnóstwem świateł, kolorowych figurek i bajkowych postaci. Wszyscy przypomnieli sobie czasy dzieciństwa, nawet nauczyciele.

 

wstecz